Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 24 2015

bezczas
0256 fd9e
Reposted fromcaligula caligula viai-dont-care i-dont-care

June 22 2015

2844 0222
Reposted fromnightcore nightcore viaembryon embryon

May 24 2015

bezczas
„Śmierć Bergotte'a nastąpiła nazajutrz po dniu, kiedy się w ten sposób zawierzył jednemu z tych zbyt potężnych przyjaciół (przyjaciół? wrogów?). Umarł w następujących okolicznościach. Dość lekki atak uremii sprawił, że mu zalecono spokój. Ale ponieważ jakiś krytyk napisał, iż w ››Widoku Delft‹‹ Ver Meera (wypożyczonym przez muzeum haskie na wystawę Holendrów) — obrazie, który Bergotte uwielbiał sądząc, że go zna bardzo dobrze — kawałek żółtej ściany, której Bergotte sobie nie przypominał, wymalowany jest tak wspaniale, że kiedy się patrzy wyłącznie na ten fragment, wydaje się niby szacowne dzieło sztuki chińskiej, samowystarczalne w swojej piękności, Bergotte zjadł parę kartofli, wyszedł z domu i udał się na wystawę. Wstępując na pierwsze stopnie uczuł zawrót głowy. Przechodząc koło kilku obrazów odniósł wrażenie oschłości i zbyteczności sztuki tak sztucznej, mniej wartej od przewiewu i słońca w jakim pałacu w Wenecji lub w zwykłym domku nad morzem. W końcu znalazł się przed obrazem Ver Meera, który pozostał mu w pamięci bardziej olśniewający, bardziej różny od wszystkiego, co znał, ale w którym, dzięki artykułowi krytyka, pierwszy raz zauważył drobne postacie ludzkie malowane niebiesko i to, że piasek był różowy, i wreszcie szacowną materię kawałka żółtej ściany. Zawrót był coraz silniejszy; Bergotte wlepiał wzrok w bezcenną ścianę, jak dziecko wpatruje się w żółtego motyla, którego pragnie pochwycić. ››Tak powinienem był pisać — powiedział sobie. — Moje ostatnie książki są za suche; trzeba było je pociągnąć kilka razy farbą, uczynić każde zdanie cennym samo w sobie, jak ten fragment żółtej ściany‹‹. Równocześnie nie tracił poczucia swego groźnego stanu. Na niebiańskiej wadze jawiło mu się jego własne życie obciążające jedną z szal, gdy druga zawierała kawałek ściany tak pięknie namalowanej żółto. Bergotte czuł, że niebacznie oddał pierwsze za drugie. ››Nie mam przecież ochoty — powiadał sobie — figurować na tej wystawie w wieczornej rubryce wypadków‹‹. Powtarzał sobie: ››Kawałek żółtej ściany z daszkiem, kawałek żółtej ściany‹‹. Zwalił się na okrągłą kanapę; równie szybko przestał myśleć, że życie jego jest w grze, i odzyskując optymizm powiedział sobie: ››Zwykła niestrawność, nie dogotowane kartofle, to nic‹‹. Nowy cios powalił go: Bergotte stoczył się na ziemię, zbiegła się publiczność wraz z woźnymi. Był martwy. Martwy na zawsze? Kto to może powiedzieć? Niewątpliwie, doświadczenia spirytystyczne, jak dogmaty religijne nie dają dowodu przetrwania duszy. Można jedynie powiedzieć, że wszystko się dzieje w naszym życiu tak, jak gdybyśmy w nie wchodzili z ciężarem zobowiązań zaciągniętych w życiu poprzednim; w warunkach naszej egzystencji na tej ziemi nie ma żadnej racji, abyśmy się uważali za zobowiązanych do jakichś cnót, do delikatności, grzeczności, ani nie ma racji, aby niewierzący artysta czuł się zobowiązany rozpoczynać dwadzieścia razy jedno dzieło, którego sukces mało będzie obchodził jego ciało toczone przez robaki — jak ten fragment żółtej ściany, który namalował z takim kunsztem i wyrafinowaniem artysta na zawsze nie znany, dość na niepewne określony nazwiskiem: ››Ver Meer‹‹. Wszystkie te zobowiązania, nie mające sankcji w życiu obecnym, zdają się należeć do odmiennego świata opartego na dobroci, na względach moralnych, na poświęceniu; świata całkowicie odmiennego niż nasz; świata, który opuszczamy, aby się urodzić na tej ziemi, zanim może wrócimy tam, aby żyć wedle owych nie znanych praw, którym byliśmy posłuszni, bo nosiliśmy je w sobie nie wiedząc, kto w nas zakreślił te prawa, do których wszelka głęboka praca inteligencji nas zbliża, a które są niewidzialne jedynie — a i to pytanie! — głupcom. Tak iż myśl, że Bergotte nie umarł na zawsze, nie jest pozbawiona prawdopodobieństwa”.
— M. Proust, „W poszukiwaniu straconego czasu”, t. V

May 18 2015

bezczas
Chwilami zazdroszczę im takiego codziennego, nudnego szczęścia, tylko z tego powodu, że są razem i patrzą na rośliny. Ja nigdy nikomu nie umiałam dać spokoju. Sobie też. 
— Osiecka do Przybory
Reposted frommodliszka modliszka viaIntensely Intensely

May 10 2015

bezczas
Niemało czytywano w leżalniach i na oddzielnych balkonach Międzynarodowego Sanatorium  ›› Berghof ‹‹  –
uprawiali to zwłaszcza początkujący i krótkoterminowi; ci bowiem, co przebywali tu od wielu miesięcy lub tym bardziej lat, nauczyli się od dawna spędzać czas także bez pomocy rozrywek i zajęć umysłowych i umieli zabijać go mocą wewnętrznego wirtuozostwa, a uciekanie się w tym celu do książek nazywali nawet nieudolnością i partactwem”.
— „Czarodziejska góra”, t. 1
bezczas
„Prawdziwie zajmujące jest tylko to, co gruntowne”.
— z pierwszego zdania „Czarodziejskiej góry”

May 05 2015

bezczas
1562 d279
Reposted bybudaskakalowyHotChick

May 01 2015

bezczas
0299 e7d5 500
| Wrocław, 1982
Reposted fromseverine severine viaeta eta
bezczas
„Gdyby pisarz od razu uświadomił sobie wszystkie trudności związane z dziełem i poznał jego samoistną wolę, nieraz bardzo odbiegającą od woli autora, opadłyby mu z pewnością ręce i nie starczyłoby odwagi do rozpoczęcia pracy. Dzieło posiada w pewnych okolicznościach swoją własną ambicję, która może iść znacznie dalej niż ambicja autora, i właśnie tak jest dobrze. Albowiem ambicja nie powinna być sprawą osobistą, nie może poprzedzać dzieła, lecz musi z niego wynikać i dopiero potem wpływać na nie. Myślę, że w ten sposób powstały wszystkie wielkie dzieła, a nie z ambicji, która z góry zakłada stworzenie arcydzieł”.
— T.Mann

April 28 2015

bezczas

„[...] Wygodnie jest myśleć, że wciąż jest się do uratowania, nawet jak się już w to prawie nie wierzy".

— Julio Cortázar
Reposted fromundertow undertow viazabolandia zabolandia

April 25 2015

bezczas
W języku khmerskim nie istnieje słowo „depresja". Za to jest powiedzenie: „Woda w moim sercu opadła".
— Marcin Fabjański, "Architektura emocji: woda w sercu", Gazeta Wyborcza Duży Format, 05.03.15
Reposted from1923 1923 viaeta eta
bezczas

March 30 2015

bezczas
Lubię pływać pod prąd, a nawet przegrywać z prądem, to przynajmniej wyrabia mięśnie. Wymyśliłem sobie taką praktyczną, prywatną, moralną dyrektywę, jeżeli masz do wyboru dwie drogi, wybieraj zawsze drogę trudniejszą dla ciebie.
— Zbigniew Herbert
Reposted fromzulka zulka viawyliczanka wyliczanka
bezczas
9843 922f 500
Reposted bykrybus krybus

March 29 2015

bezczas

March 28 2015

bezczas
3249 2625
Reposted fromposzum poszum viahwmc hwmc
bezczas
„Ponieważ w miejscach publicznych zdarza mi się używać zdań złożonych podrzędnie mój fanklub to głównie bibliotekarki”.
— Andrzej Poniedzielski

March 20 2015

bezczas
5944 652d
Reposted byitsindiaaabitches itsindiaaabitches
bezczas
Ars poetica?

Zawsze tęskniłem do formy bardziej pojemnej, 
która nie byłaby zanadto poezją ani zanadto prozą 
i pozwoliłaby się porozumieć nie narażając nikogo, 
autora ni czytelnika, na męki wyższego rzędu. 

W samej istocie poezji jest coś nieprzystojnego: 
powstaje z nas rzecz o której nie wiedzieliśmy że w nas jest, 
więc mrugamy oczami, jakby wyskoczył tygrys 
i stał w świetle, ogonem bijąc się po bokach. 

Dlatego słusznie się mówi, że dyktuje poezją dajmonion, 
choć przesadza się utrzymując, że jest na pewno aniołem. 
Trudno pojąć skąd się bierze ta duma poetów 
jeżeli wstyd im nieraz, że widać ich słabość. 

Jaki rozumny człowiek zechce być państwem demonów, 
które rządzą się w nim jak u siebie, przemawiają mnóstwem języków, 
a jakby nie dosyć im było skraść jego usta i rękę 
próbują dla swojej wygody zmieniać jego los? 

Ponieważ co chorobliwe jest dzisiaj cenione, 
ktoś może myśleć, że tylko żartuję 
albo że wynalazłem jeszcze jeden sposób 
żeby wychwalać Sztukę za pomocą ironii. 

Był czas, kiedy czytano tylko mądre książki 
pomagające znosić ból oraz nieszczęście. 
To jednak nie to samo co zaglądać w tysiąc 
dzieł pochodzących prosto z psychiatrycznej kliniki. 
A przecie świat jest inny niż nam się wydaje 
i my jesteśmy inni niż w naszym bredzeniu. 
Ludzie więc zachowują milczącą uczciwość, 
tak zyskując szacunek krewnych i sąsiadów. 

Ten pożytek z poezji, że nam przypomina 
jak trudno jest pozostać tą samą osobą, 
bo dom nasz jest otwarty, we drzwiach nie ma klucza 
a niewidzialni goście wchodzą i wychodzą. 

Co tutaj opowiadam, poezją, zgoła, nie jest. 
Bo wiersze wolno pisać rzadko i niechętnie, 
pod nieznośnym przymusem i tylko z nadzieją, 
że dobre, nie złe duchy, mają w nas instrument. 
— Czesław Miłosz

March 15 2015

bezczas
Byłem chory na tęsknotę za czymś nieokreślonym.
— Gustaw Herling-Grudziński
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl