Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

March 15 2015

bezczas
„Słowa ‹‹podarki i pamiątki›› wprawiały ją w trans rytmem swych amfibrachów”.
— V. Nabokov, „Lolita” (przeł. M. Kłobukowski)

March 14 2015

bezczas
Reposted fromNarcisse-Noir Narcisse-Noir viahormeza hormeza
bezczas
– Dlaczego żona od ciebie odeszła?
– To ja od niej odszedłem.
– Długo byliście razem?
– Siedem lat.
– Długo. Niektóre psy tyle żyją. Byliście razem przez jedno życie psa.
— z filmu „Małe stłuczki” (2014)
bezczas
„Dlatego tak wysoko sobie cenię dwa małe słowa: ‹‹nie wiem››. Małe, ale mocno uskrzydlone. Rozszerzające nam życie na obszary, które mieszczą się w nas samych i obszary, w których zawieszona jest nasza nikła Ziemia. Gdyby Izaak Newton nie powiedział sobie ‹‹nie wiem››, jabłka w ogródku mogłyby spadać na jego oczach jak grad, a on w najlepszym razie schylałby się po nie i zjadał z apetytem. Gdyby moja rodaczka Maria Skłodowska-Curie nie powiedziała sobie ‹‹nie wiem››, zostałaby pewnie nauczycielką chemii na pensji dla panienek z dobrych domów i na tej – skądinąd zacnej – pracy upłynęłoby jej życie. Ale powtarzała sobie ‹‹nie wiem›› i te właśnie słowa przywiodły ją, i to dwukrotnie, do Sztokholmu, gdzie ludzi o duchu niespokojnym i wiecznie poszukującym nagradza się Nagrodą Nobla”.
— z mowy noblowskiej Wisławy Szymborskiej
Reposted bysupersymmetryhwmc

March 13 2015

bezczas
„The world of imagination is a world of eternity”.
— William Blake

March 11 2015

bezczas

Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy

Baruch Spinoza z Amsterdamu
zapragnął dosięgnąć Boga


szlifując na strychu
soczewki
przebił nagle zasłonę
i stanął twarzą w twarz


mówił długo
(a gdy tak mówił
rozszerzał się umysł jego
i dusza jego)
zadawał pytania
na temat natury człowieka


– Bóg gładził roztargniony brodę


pytał o pierwszą przyczynę


– Bóg patrzył w nieskończoność


pytał o przyczynę ostateczną


– Bóg łamał palce
chrząkał


kiedy Spinoza zamilkł
rzecze Bóg


– mówisz ładnie Baruch
lubię twoją geometryczną łacinę
a także jasną składnię
symetrię wywodów


pomówmy jednak
o Rzeczach Naprawdę
Wielkich


– popatrz na twoje ręce
pokaleczone i drżące


– niszczysz oczy
w ciemnościach


– odżywiasz się źle
odziewasz nędznie


– kup nowy dom
wybacz weneckim lustrom
że powtarzają powierzchnię


– wybacz kwiatom we włosach
pijackiej piosence


– dbaj o dochody
jak twój kolega Kartezjusz


– bądź przebiegły
jak Erazm


– poświęć traktat
Ludwikowi XIV
i tak go nie przeczyta


– uciszaj
racjonalną furię
upadną od niej trony
i sczernieją gwiazdy


– pomyśl
o kobiecie
która da ci dziecko


– widzisz Baruch
mówimy o Rzeczach Wielkich


– chcę być kochany
przez nieuczonych i gwałtownych
są to jedyni
którzy naprawdę mnie łakną


teraz zasłona opada
Spinoza zostaje sam


nie widzi złotego obłoku
światła na wysokościach


widzi ciemność


słyszy skrzypienie schodów
kroki schodzące w dół

— Zbigniew Herbert

February 22 2015

bezczas
6516 6000

February 17 2015

bezczas
„Wraz z rzekomą wrażliwością nerwowców rośnie ich egoizm; nie mogą znosić u innych osób przejawów cierpień, na które u siebie samych zwracają coraz więcej uwagi”.
— „W poszukiwaniu straconego czasu” T. III
Reposted byartloverlikecrazycrazycrazystruzkakrwilifeless
bezczas
„Between grief and nothing I will take grief”.
— W. Faulkner, „The Wild Palms”
Reposted bylikecrazycrazycrazysupersymmetrytesknotykortufka

February 15 2015

bezczas
3311 8a8d
Reposted fromblueinsane blueinsane viawyliczanka wyliczanka
bezczas
1918 ab30
Reposted fromNoirBlanc NoirBlanc viawyliczanka wyliczanka

February 14 2015

bezczas
„Piękne jest to, co podoba się całkiem bezinteresownie”.
— Kant
Reposted byseverinehormezaembryonlikecrazycrazycrazyjemzupesupersymmetryamfibijne

February 11 2015

bezczas
„Jednomyślność jest rzeczą bardzo nudną w rozmowie”.
— „Próby”
Reposted byBorderlineGirl BorderlineGirl
bezczas
„Jestem zawsze tylko tym, czym myślę, że jestem i to zmienia się bezustannie do tego stopnia, że gdybym nie nizał zdarzeń swą osobą, często moja istota poranna nie poznałaby wieczornej”.
— „Fałszerze”, A. Gide
Reposted byhwmc hwmc
bezczas
Reposted fromweightless weightless viahwmc hwmc
bezczas
„Ale geniusz, a nawet wielki talent, rodzi się nie tyle z czynników intelektualnych, subtelniejszych i wartościowszych niż u innych ludzi, ile ze zdolności przeobrażania, transponowania tych czynników. Aby ogrzać płyn lampą elektryczną, nie chodzi o to, aby mieć lampę możliwie najsilniejszą, ale aby mieć taką, której prąd, przestając oświetlać i zmieniając łożysko, byłby zdolny zamiast światła dawać ciepło. Aby latać w przestworzach, nie jest potrzebny automobil najsilniejszy, ale taki, który, przestając biec po ziemi i przecinając prostopadłą linią drogę swego pędu, byłby zdolny zmienić horyzontalną chyżość na siłę wzlotu. Tak samo ludźmi zdolnymi wydać genialne dzieła nie są ci, co żyją w najsubtelniejszym środowisku, najświetniejsi w rozmowie, najbogatsi w kulturę, ale ci, co, przestając nagle żyć dla samych siebie, zdołali uczynić swoją osobowość podobną zwierciadłu, tak że ich życie, przy całej swojej towarzyskiej, a choćby intelektualnej miernocie, odbija się w nim. Geniusz polega tu na sile odbijającej, nie na swoistej wartości odbitego przedmiotu”.
— „W poszukiwaniu straconego czasu” T. II
Reposted byartloverstruzkakrwi
bezczas
„Zaczerwieniona blaskiem poranku, twarz jej była różowsza niż niebo. Uczułem wobec niej ową żądzę życia, jaka odradza się w nas za każdym razem, kiedy na nowo uświadamiamy sobie piękno i szczęście. Zapominamy zawsze, że one są indywidualne, i, podstawiając pod nie w myśli konwencjonalny typ przeciętnej z rozmaitych twarzy, które się nam podobały, z przyjemności któreśmy poznali, osiągamy jedynie abstrakcyjne obrazy, mdłe i nudne, gdyż brak im właśnie owego charakteru rzeczy nowej, różnej od tego, cośmy znali, charakteru właściwego piękności i szczęściu. I wydajemy o życiu sąd pesymistyczny, w naszym przekonaniu trafny, sądząc, żeśmy uwzględnili w nim szczęście i piękno, podczas gdyśmy je opuścili i zastąpili syntezami, gdzie nie było z nich ani atomu. Tak ziewa zawczasu z nudów literat, gdy mu mówić o nowej ››pięknej książce‹‹, bo sobie wyobraża rodzaj mieszanki ze wszystkich pięknych książek, jakie czytał; podczas gdy piękna książka jest osobliwa, nieprzewidziana, i nie jest jakąś sumą poprzednich arcydzieł, ale czymś, do czego odkrycia nie wystarcza sobie przyswoić doskonale tę sumę, bo owo coś znajduje się właśnie poza nią. Z chwilą gdy poznał nowe dzieło, literat ów, przed chwilą znudzony, interesuje się światem, jaki ono maluje. Tak samo owa piękna dziewczyna – obca typom piękności, jakie rysowała moja myśl, gdy byłem sam – obudziła we mnie natychmiast smak pewnego szczęścia (jedyna i zawsze osobliwa forma, pod którą możemy poznać smak szczęścia), szczęścia, które by można ziścić, żyjąc obok niej”.
— „W poszukiwaniu straconego czasu” T. II
bezczas
„Nie ma pan może osobistych przymiotów, tak mało kto je posiada! Ale, na jakiś czas przynajmniej, ma pan młodość, a to jest zawsze urok. Zresztą, drogi panie, największa głupota to uważać za śmieszne lub naganne coś, czego się nie odczuwa samemu. Lubię noc, a pan mi powiada, że się pan jej boi; lubię zapach róż, a mam przyjaciela, którego on przyprawia o gorączkę. Czy pan sądzi, że ja go dlatego uważam za coś gorszego? Staram się wszystko zrozumieć i strzegę się cokolwiek potępiać. W sumie, niech się pan zbytnio nie skarży; nie powiem, aby tego rodzaju smutki nie były przykre; wiem, ile można cierpieć z powodu rzeczy, których inni by nie zrozumieli. Ale przynajmniej dobrze pan umieścił swoje przywiązanie w osobie babki. Może ją pan wciąż widywać. A przy tym to jest uczucie dozwolone, chcę powiedzieć uczucie odwzajemnione. Tak wiele jest uczuć, o których nie można by tego samego powiedzieć”.
— „W poszukiwaniu straconego czasu” T. II
bezczas
„Każdy z naszych przyjaciół ma tyle wad, że aby go nadal kochać, musimy mu zapomnieć te wady, myśląc o jego talencie, dobroci, serdeczności, lub raczej – z całym nakładem dobrej woli – nie brać tych wad w rachubę. Nieszczęściem, nasz życzliwy upór w tym, aby nie widzieć jakiejś wady przyjaciela, nie dorównywa uporowi, jaki rozwija on sam, aby pielęgnować tę wadę wskutek swojej ślepoty lub ślepoty, jaką przypisuje innym. Bo on nie widzi tej wady lub myśli, że inni jej nie widzą. Ponieważ ryzyko zrażenia kogoś zależy zwłaszcza od trudności w ocenie stopnia, w jakim coś uchodzi niepostrzeżenie, powinno by się, bodaj przez ostrożność, nie mówić nigdy o sobie, bo to jest przedmiot, co do którego możemy być pewni, iż perspektywa innych osób nigdy nie pokrywa się z naszą. Jeżeli odkrywając prawdziwe życie drugich, rzeczywisty świat pod światem pozornym, doznajemy tyluż niespodzianek, co przy zwiedzaniu domu o banalnym wyglądzie, ale wewnątrz pełnego skarbów, narzędzi złodziejskich i trupów, nie mniejszego doznajemy wstrząsu, kiedy w miejsce obrazu, jakiśmy sobie stworzyli o sobie samych z tego, co każdy nam mówił, dowiadujemy się jak o nas mówią w naszej nieobecności, jaki zupełnie odmienny obraz nas i naszego życia ci ludzie w sobie nosili. Tak iż za każdym razem, kiedyśmy mówili o sobie, możemy być pewni, że nasze niewinne i ostrożne słowa, słuchane z pozorną grzecznością i obłudnym uznaniem, dały powód do komentarzy najbardziej skandalicznych lub uciesznych, w każdym razie najmniej przychylnych. W najlepszym razie ryzykujemy to, że drażnimy innych przez niestosunek między naszym pojęciem o sobie a naszymi słowami; niestosunek ten czyni zazwyczaj odezwania się ludzi o sobie czymś równie śmiesznym jak podśpiewywanie niewydarzonych amatorów muzyki, którzy upierają się nucić ulubioną melodię, zastępując braki swoich nieartykułowanych dźwięków energiczną mimiką i wyrazem nieusprawiedliwionego zachwytu. A do złego nawyku mówienia o sobie i o swoich wadach, trzeba dodać, jako ściśle z nim zespolony, nawyk wykazywania u innych tych właśnie wad, jakie się ma samemu. I właśnie zawsze o tych wadach mówimy, jakby to był pośredni sposób mówienia o sobie, łączący przyjemność zwierzeń z przyjemnością rozgrzeszenia. Zresztą zdaje się, iż nasza baczność, wciąż zwrócona na to, co nas charakteryzuje, spostrzega to u drugich bardziej niż wszystko inne. Krótkowidz mówi o drugim: ››Ależ on ledwo widzi‹‹; suchotnik powątpiewa o stanie płuc najtęższego człowieka; brudas mówi o niedostatku kąpieli u innych; niepachnący twierdzi, że kogoś czuć; zdradzany mąż wszędzie widzi zdradzanych mężów; kobieta lekka kobiety lekkie; snob snobów. A przy tym każda przywara, jak każdy zawód, wymaga specjalnej wiedzy – i rozwija tę wiedzę – którą człowiek chętnie roztacza. Zboczeniec tropi zboczeńców, krawiec spotkany w towarzystwie jeszcze nie mówił z tobą, a już oszacował materiał twego ubrania i aż go palce świerzbią, aby je pomacać; a jeżeli po chwili rozmowy spytasz odontologa o jego szczerą opinię o tobie, wymieni ci liczbę twoich wątpliwych zębów. Nic nie wydaje mu się ważniejsze, a tobie, któryś zauważył jego zęby, bardziej śmieszne. I nie tylko kiedy mówimy o sobie, sądzimy, że inni są ślepi; działamy tak, jakby w istocie byli ślepi. Istnieje dla każdego z nas jakby specjalny bożek, który nam kryje nasze braki lub przyrzeka ich niewidoczność, tak samo jak ludziom niedomytym zamyka oczy i nozdrza na smugę brudu za ich uszami i na zapach potu pod pachami i wmawia w nich, że mogą jedno i drugie obnosić bezkarnie miedzy ludźmi, którzy nic nie zauważą. A ci, co noszą lub dają w prezencie fałszywe perły, wyobrażają sobie, że ujdą za prawdziwe”.
— „W poszukiwaniu straconego czasu” T. II
bezczas
„Ileż cierpliwych, ale nie pogodnych – obserwacji trzeba zebrać co do nieregularnych na pozór ruchów owych nieznanych światów, nim się człowiek zdoła upewnić, że się nie dał omamić przypadkowemu zbiegowi okoliczności, że nasze przewidywania nie będą zawiedzione; nim potrafimy wyodrębnić pewne prawidła tej serdecznej astronomii, nabyte ceną okrutnego doświadczenia”.
— „W poszukiwaniu straconego czasu” T. II
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl